środa, 3 sierpnia 2011

Estonia - Tallin

 
Zdaniem wielu Tallin uchodzi za jedno z bardziej fascynujących miejsc w Europie. Można w nim podziwiać najwspanialszą w krajach nadbałtyckich Starówkę z plątaniną wąskich, kamiennych uliczek, średniowieczny rynek z gotyckim ratuszem, rzędy mieszczańskich kamieniczek, interesujące kościoły i muzea, wreszcie potężne mury obronne z basztami: Kiek in de Kok, Grubą Małgorzatą i Długim Hermanem na czele. Atmosfera panująca w Tallinie, do dziś dnia zachowującego jakże północną i hanzeatycką zarazem specyfikę, jest bez wątpienia niepowtarzalna. Nie da się go bowiem żadną miarą porównać z jakimkolwiek innym miastem bałtyckim - nawet z dość podobną Rygą, czasami można nawet odnieść wrażenie, że jest żywym muzeum, przez wieki kształtowanym pod wpływem sąsiedniej Skandynawii. Do tego jeszcze niezliczone rzesze stylowych knajpek, szaleńcze night cluby i wielkomiejskie plaże, oblane niezbyt gorącym estońskim słońcem, najdoskonalej oddają dolce vita pod 60. równoleżnikiem. Prawie każdy chciałby odwiedzić Tallin podczas słynnych białych nocy, kiedy Dolne i Górne Miasto zdają się tonąć w różowej poświacie. Ale warto wiedzieć, że chyba równie romantycznie bywa tu w czasie śnieżnej i mroźnej północnej zimy.

1 komentarz:

  1. Też słyszałem że jest nazywany nawet północną Perłą Europy. Może kiedyś przyjdzie okazja to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń